logo

piątek, 16 maja 2014

Bez kota w worku

Worek umie uszyć każdy. W podstawówce się szyło, oj! szyło takie rzeczy. Nie mam ich, (może 
na szczęście?), nie posiadam zdjęcia w pamięci, ale za to chętnie uszyłam sobie nowe, takie dorosłe. Ale! Z odrobiną dziewczyństwa, więc ze wstążkami i - niektóre - z kropkami.

Są świetne w podróży, przy ładowaniu się do samochodu, przy chowaniu brakujących par skarpet
i unicestwianiu kota. 
Właściwie można zaworkować całe życie - szczególnie przy przeprowadzce. I co najważniejsze: karton się zgniecie, folia bąbelkowa nie uchroni, a porcelanowy serwis do kawy w worku przetrzymał podróż
w bagażniku samochodu z Wrocławia do Szczecina. Po co tam jechał - nie pamiętam, ale moje zdziwienie na widok wyciąganego szmacianego worka z bagażnika - bezcenne. 

No dobra, przyznam się - teraz spróbuję nie tylko wykończyć środek, ale jeszcze uszyć worek
z podszewką.
A chwilowo:
idę szukać kota...

1 komentarz:

  1. życie zaworkować? hmm...muszę to przemyśleć ;-)

    OdpowiedzUsuń

Ann dziękuje za odwiedziny i opinie, a Maszyna zaprasza ponownie :)